Zaproszenie na każdy dzień

Zaktualizowano: 27 minut temu


Czy Bóg ma jakiś plan dla człowieka na każdy dzień życia? Jak ma wyglądać chrześcijańska codzienność ? W ewangeliach synoptycznych można znaleźć niepokojący tekst na ten temat: „Do wszystkich zaś [Jezus] mówił: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyprze samego siebie, niech codziennie bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje.” (Łk 9,23)


Ta wypowiedź Jezusa musiała brzmieć strasznie dla jego słuchaczy. Ludziom, którzy spotykali Nauczyciela z Nazaretu, krzyż kojarzył się wyłącznie z okrutnymi prześladowaniami jakie były udziałem Żydów mieszkających pod rzymską okupacją.


Iść za Nauczycielem

Wypowiedź zaczyna się od uszanowania wolności każdego, kto jest zainteresowany zbliżeniem się do Boga: „Jeśli chcesz…” Bóg nikogo nie przymusza do wspólnej z Nim drogi.

Kolejne słowa o pójściu za Jezusem są w istocie definicją uczniostwa. W sformułowaniu „iść za Mną” opisana została relacja ucznia z Nauczycielem. W starożytnym Izraelu uczniowie chodzili za nauczycielem, co znaczy przede wszystkim, że uznawali Jego autorytet i żyli wedle Jego wskazań.


Wyprzeć się siebie

Jak zrozumieć jednak kolejne wyrażenie dotyczące wyparcia się siebie samego? W oryginale greckim ewangelii pada słowo απαρνησασθω (aparnesastho), które zdaniem wielu tłumaczy nie oznacza przekreślenia siebie, bo przecież osoba wzywana do wyparcia się siebie, będzie zaproszona do kolejnych czynności. Może więc „wyprzeć się siebie” należy odczytać jako wskazanie na konieczną przebudowę własnego wnętrza, nowe narodziny do życia innego niż dotąd, do bycia razem z Bogiem. Aby to uczynić, trzeba najpierw zdystansować się od codziennego, egocentrycznego stawiania w centrum świata przesłaniającej wszystko triady „ja - mnie - moje”. Egocentryk nie potrafi usłyszeć i dostrzec Boga oraz innych ludzi w całym ich pięknie, bo wciąż karmi się własnymi ocenami i wyobrażeniami na ich temat. Dlatego tak naprawdę nie ma w nim miejsca dla kogoś innego niż on sam. Czasownik απαρνησασθω (aparnesastho) pada również w Biblii, kiedy Piotr wypiera się Jezusa. Jeśli w centrum życia stanie lęk, obawa, małoduszność, własne upodobania, oceny i sądy, wówczas może być bardzo trudno przyznać się do Chrystusa przychodzącego na przykład w człowieku potrzebującym pomocy. Kiedy jednak ktoś podejmie, w pełnej wolności, trud nowych narodzin, rezygnując z egocentrycznego punktu widzenia, czyni w sobie miejsce dla Boga i drugiego człowieka. W tym sensie "wypiera się siebie".


Wziąć krzyż

Krzyż w latach 80 n.e., czyli w czasie gdy Łukasz redagował swoją Ewangelię i Dzieje Apostolskie, był już czymś więcej niż znakiem cierpienia, odrzucenia i śmierci. Dla wierzących chrześcijan stanowił także znak zmartwychwstania, a odczytywany w podstawowym kontekście całej Dobrej Nowiny przynosił prawdę o Bogu, który tak bardzo ukochał ludzi, że dał swojego Syna, aby wyprowadzić ich z wszelkich ciemności, cierpień, odrzucenia, samotności, smutku, grzechu, śmieci. We wszystkich ludzkich ciemnościach zapłonęło światło zmartwychwstania. To światło jest wyrazem Bożej miłości i oznacza Bożą obecność wśród ludzi. Zapowiedź takiej interwencji miała miejsce pod Synajem, gdy Bóg zamieszkał w obozie Izraelitów w namiocie spotkania, albo na wysokiej górze w Galilei, gdy Jezus objawił się swoim uczniom w chwale. Można domniemywać, a skłania nas do tego kolejny, dwudziesty czwarty wers dziewiątego rozdziału Ewangelii Łukasza, że ciemności symbolizowane przez krzyż dotyczą zwłaszcza wszelkich trudów ponoszonych z powodu wierności Bogu. Ale najbardziej porywająca interpretacja wzięcia krzyża na każdy dzień dotyczy podjęcia się wysiłku ukochania do końca ludzi stojących wokół. Taka miłość nie jest możliwa bez udziału Boga. Wziąć krzyż oznaczałoby więc zdystansować się (wyprzeć się) od starego siebie, od egocentrycznego sposobu egzystowania, by uczynić w sobie miejsce na spotkanie z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusem. Wówczas, rodząc się na nowo, można razem z Nim ukochać innych. Napisał o tym Paweł Apostoł w drugim rozdziale Listu do Galatów: „Z Chrystusem zostałem ukrzyżowany. Żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”, wyjaśniając, że wszystko to dzieje się dzięki wierze. Ona nie tylko pozwala na nowe narodziny, ale zakorzenia też nowonarodzonego człowieka w Bogu, aby mógł kochać razem z Nim, tak jak zapowiedział to Jezus: "Daję wam nowe przykazanie: Miłujcie się wzajemnie; miłujcie jedni drugich tak, jak Ja was umiłowałem." (J 13,34)


Naśladować

W greckim oryginale zaproszenia do wzięcia krzyża na każdy dzień pada jeszcze jedno słowo, któremu warto się przyjrzeć. Ακολουθειτω (akoloutheito) oznacza naśladowanie, ale także towarzyszenie komuś, bycie z Nim razem. Wszyscy, którzy podejmą zaproszenie Jezusa do wzięcia krzyża, w istocie żyją razem z Nim, idą przez życie razem z Bogiem, który składa im obietnice: Jestem z Wami przez wszystkie dni. Tak wzięcie krzyża każdego dnia prowadzi na spotkanie z Tym, który do końca ukochał.



341 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Nasza Pascha